WP Ważny temat
Partner Ważnego Tematu czytaj ten artykuł
Kreowały politykę, budowały finansowe imperia, zdobywały największe naukowe i sportowe laury. Polki od wieków realizowały swoje plany, pasje i marzenia, często narażając się na pogardę czy agresję ze strony otoczenia. Ich wspaniałe życiorysy były inspiracją dla kolejnych pokoleń kobiet. O wielu z nich historia już nie pamięta.

Matka królów

Gdyby Elżbieta Rakuszanka, żona Kazimierza Jagiellończyka, żyła w obecnych czasach, z pewnością przyćmiłaby wszystkich najznamienitszych polityków. Podobno nie grzeszyła urodą, a przyszły małżonek w zamkniętej komnacie przez dwa dni przeżywał widok narzeczonej. Przeżyli jednak razem 38 lat, byli bardzo udanym małżeństwem i mieli trzynaścioro dzieci. Elżbieta wydała na świat czterech królów. Na tronie Rzeczpospolitej zasiedli Jan Olbracht, Aleksander Jagiellończyk i Zygmunt I Stary, czwarty syn – Władysław II Jagiellończyk został koronowany na króla Czech i Węgier, kolejny – Kazimierz został świętym. Elżbieta doskonale dbała o interesy dynastyczne, dobierając swoim córkom odpowiednich mężów. Dzięki jej zabiegom poprzez swoje małżeństwa zostały one skoligacone z większością panujących w XVI wieku dynastii europejskich.

Cesarzowa piękna

Należały do niej drogie sklepy na kilku kontynentach. Do dziś jej inicjały znajdziemy na luksusowych kosmetykach. Helena Rubinstein nie była jednak spadkobierczynią fortuny przodków, ale biedną mieszkanką krakowskiego Kazimierza. Dzięki pomocy rodziny popłynęła do Australii, by zajmować się dziećmi wuja. Jej jedynym majątkiem była receptura kremu, którą podyktowała jej matka. Miało się go sporządzać „z esencji migdałowej i sproszkowanej kory pewnego drzewa iglastego rosnącego w lasach”. To wystarczyło, by powstał pierwszy preparat, a w ślad za nim pierwsze sklepy z kosmetykami. Dzięki niespotykanej w tym czasie smykałce do marketingu, Helenie udało się przekonać największe elegantki Paryża, Londynu czy Nowego Jorku, że życie bez kosmetyków sygnowanych logiem HR pozbawi ich życie sensu. Stała się jedną z najbogatszych kobiet świata, nazywano ją „cesarzową piękna”, Pablo Picasso malował jej portrety, a słynne do dziś puderniczki z jej inicjałami zaprojektował Salvador Dali. Kiedy zmarła w 1965 r., jej majątek szacowano na 100 mln dolarów.

W spódnicy w Himalaje

Pierwsze himalaistki wyruszyły zdobywać najwyższe szczyty świata już pod koniec XIX wieku. Nie zabrakło wśród nich także Polek. Pochodząca z maleńkich Chłopic pod Jarosławiem aktorka teatralna Ewa Dzieduszycka, choć Mount Everest i Kanczendzongę obserwowała tylko z oddali, sama zdobyła konno szczyt Tiger Hill, a zainspirowana wyprawą napisała książkę „Indie i Himalaje. Wrażenia z podróży” wydaną w 1912 r. Poświęciła w niej miejsce nie tylko na opisanie trudów wyprawy i pięknych widoków, ale przede wszystkim życia religijnego Hindusów. Wraz z mężem, hrabią Władysławem Janem Dzieduszyckim zwiedzili dokładnie Indie, Egipt i Palestynę. Pozostały po niej ciekawe książki z tych wypraw. Choć uważała siebie za obywatelkę świata, podróżniczy tryb życia nie przeszkodził jej w wychowaniu trójki dzieci i angażowaniu się w wiele inicjatyw społecznych na początku XX wieku. Ewa Dzieduszycka współpracowała z wieloma pismami, w których publikowała podróżnicze impresje. Jeszcze w 1962 r. drukowała swoje wspomnienia w „Przekroju”. Gdyby żyła w obecnych czasach, z pewnością byłaby blogerką, a relacje z jej podróży czytałyby tysiące internautów.

Madame na rowerze

Przyjaźniła się z Albertem Einsteinem, była bohaterką skandali obyczajowych, w imię jej czci odbyło się kilka pojedynków, jako jedna z niewielu kobiet skróciła swoje długie suknie, pływała w kostiumie kąpielowym i jeździła na rowerze bez kapelusza. Nie przysłoniło to jednak jej fundamentalnych i przełomowych dokonań dla światowej nauki. Maria Skłodowska-Curie dwukrotnie uhonorowana została nagrodą Nobla za odkrycie pierwiastków promieniotwórczych – polonu i radu. W pracach badawczych wspierali ją mąż Piotr Curie (jednego Nobla otrzymali wspólnie), a później córka Irena. Nie byłoby tych sukcesów, gdyby nie determinacja młodziutkiej warszawianki, która w drugiej połowie XIX wieku nie umiała pogodzić się z zakazem studiowania kobiet w zaborze rosyjskim i po latach pracy jako guwernantka przekroczyła bramy paryskiej Sorbony. Maria przekraczała nie tylko granice nauki, ale także obyczajów. Była jedną z pierwszych kobiet, które wspięły się na Rysy (w 1899 r.), jako jedna z pierwszych kobiet w historii zrobiła prawo jazdy i w latach I wojny światowej wykonywała prześwietlenia RTG rannym żołnierzom, tysiącom z nich ratując życie. Jak się obecnie ocenia, to właśnie praca przy aparacie rentgenowskim doprowadziła do rozwoju jej choroby popromiennej i śmiertelnej anemii. Maria Curie była wzorem dla tysięcy polskich kobiet, które za jej przykładem śmiało sięgnęły po przypisane dotąd tylko mężczyznom dziedziny nauki.

Piękna Czerbieta

Lekkoatletka, malarka, poetka, poliglotka. Kiedy Halina Konopacka w 1924 r. dla zabawy po raz pierwszy rzuciła dyskiem, pobiła ówczesny rekord Polski, oczywiście należący do mężczyzn. Z olimpiady w Amsterdamie w 1928 r. przywiozła dla Polski pierwszy złoty medal, była jedną z pierwszych medalistek olimpijskich na świecie, bo właśnie w Amsterdamie w dyscyplinach lekkoatletycznych po raz pierwszy wystartowały kobiety. Pseudonim Czerbieta zapewnił jej – noszony także na zawodach – czerwony, własnoręcznie dziergany berecik. Halina Konopacka z Amsterdamu przywiozła jeszcze jedno wyjątkowe wyróżnienie – tytuł Miss Olimpijskiej. Choć czynne uprawianie rzutu dyskiem porzuciła kilka lat później, wiele zainspirowanych jej dokonaniami kobiet z odwagą wkroczyło na bieżnie i lekkoatletyczne stadiony. Już cztery lata później na podium stanęła Jadwiga Wajsówna, zdobywając brązowy medal. Jedną z pasji Haliny Konopackiej były rajdy samochodowe. Miała w tej dziedzinie duże osiągnięcia, a umiejętności bardzo przydały jej się we wrześniu 1939 r., kiedy wzięła udział – jako kierowca jednego z autobusów – w brawurowej akcji odbicia przed Niemcami polskiego złota z Banku Polskiego.